Współczesna opieka nad zdrowiem psychicznym w Polsce znajduje się w punkcie zwrotnym, w którym dynamicznie rosnące zapotrzebowanie społeczne zderza się z bolesnymi kryzysami instytucjonalnymi. Informacje i analizy publikowane w ramach działu poświęconego psychologii w serwisie Psychologia – informacje. Czytaj więcej na rynekzdrowia.pl obnażają nie tylko strukturalne słabości systemu, ale również dramatyczne luki w weryfikacji osób mianujących się autorytetami. Choć Polacy coraz chętniej sięgają po pomoc specjalistów, a gabinety pękają w szwach, w tle toczy się walka o to, kto tak naprawdę ma prawo decydować o ludzkiej psychice i jak odzyskać nadszarpnięte zaufanie pacjentów.
Gdy system ochrony zdrowia drży w posadach pod naporem tysięcy wniosków o pomoc, środowisko psychologów i psychoterapeutów musi zmierzyć się z bolesnym rozliczeniem. Ostatnie głośne skandale, w tym ujawnione przez media przypadki wieloletniego posługiwania się fałszywymi dyplomami przez osoby piastujące eksponowane stanowiska w organizacjach zrzeszających specjalistów, wywołały lawinę pytań o szczelność krajowych procedur. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której ktoś bez merytorycznego i prawnego zaplecza przez lata konsultuje dzieci oraz bryluje w mediach, podczas gdy instytucje kontrolne rozkładają bezradnie ręce? Taka rzeczywistość przypomina momentami tragifarsę, w której pacjent szukający ratunku staje się zakładnikiem nienadzorowanego rynku.
Szara strefa gabinetów i brak zewnętrznego bata
Problem braku skutecznej weryfikacji kadr w obszarze zdrowia psychicznego nie wziął się znikąd. W Polsce zawód psychologa – choć uregulowany ustawowo – w praktyce funkcjonuje w cieniu niedostatecznych mechanizmów kontroli bieżącej działalności klinicznej, a w przypadku psychoterapeutów sytuacja jest jeszcze bardziej złożona, ponieważ ustawa o zawodzie psychoterapeuty wciąż rodzi się w bólach legislacyjnych. (A mówiąc szczerze, czasem mam wrażenie, że łatwiej w naszym kraju otworzyć budkę z zapiekankami niż zweryfikować, czy człowiek siedzący naprzeciwko nas na kozetce faktycznie wie, co robi, a nie naczytał się po prostu poradników z marketu). Eksperci, w tym politycy i dawni decydenci resortowi, coraz głośniej domagają się wprowadzenia niezależnego nadzoru zewnętrznego. Wewnętrzne samorządy zawodowe – co udowodniły ostatnie afery – bywają uwikłane w wewnętrzne tarcia o prestiż i pieniądze, co skutecznie paraliżuje mechanizmy samoczyszczenia środowiska.
Statystyki, które nie zmyślą rzeczywistości
Zapotrzebowanie na usługi psychologiczne i psychiatryczne w Polsce osiągnęło historyczne maksima. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania generują dziesiątki milionów dni absencji chorobowej rocznie. Średni czas oczekiwania na pomoc w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia w wielu regionach kraju potrafi przyprawić o zawrót głowy – pacjenci czekają na rozpoczęcie psychoterapii miesiącami, a nierzadko ponad rok. Nic dziwnego, że rośnie sektor prywatny, w którym liczba wizyt rdr wzrosła w niektórych placówkach o kilkadziesiąt, a w segmencie dziecięcym nawet o ponad sto procent. Popyt napędza rynek, ale luźne sita rekrutacyjne i brak powszechnego, obowiązkowego rejestru praktyków z prawdziwego zdarzenia tworzą idealne środowisko dla różnego rodzaju szarlatanów.
Co musi się zmienić w systemie?
- Obligatoryjna weryfikacja przeszłości: Wzorem państw zachodnich, kandydaci na studia psychologiczne oraz osoby wchodzące do zawodu powinny podlegać surowej, urzędowej weryfikacji niekaralności oraz autentyczności dokumentów edukacyjnych.
- Jasne ramy prawne dla psychoterapii: Dokończenie prac nad ustawą o zawodzie psychoterapeuty, co ukróci wolną amerykankę, w której certyfikat może wystawić sobie niemal każda komercyjna fundacja.
- Niezależny nadzór: Odsunięcie funkcji kontrolnych wyłącznie na rzecz skłłóconych wewnętrznie struktur korporacyjnych i powołanie państwowo-społecznego organu nadzoru nad jakością usług psychologicznych.
Reasumując, polska psychologia stoi dziś przed szansą na bolesne, ale oczyszczające przewietrzenie gabinetów. Jeśli system nie wyciągnie wniosków z ujawnionych patologii, zaufanie społeczne do specjalistów – budowane z tak wielkim trudem przez ostatnie dekady – legnie w gruzach. A na to polskie społeczeństwo, mierzące się z epidemią depresji, wypalenia zawodowego i kryzysów u najmłodszych, po prostu nie może sobie pozwolić.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl