Ministerstwo Zdrowia oficjalnie wycofuje się z jednego z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów dotyczących kształcenia personelu medycznego w Polsce. Choć urzędnicy przekonywali o słuszności swoich intencji, potężna fala krytyki ze strony środowiska zawodowego zmusiła resort do całkowitego przeformułowania planów. Kwestia ta, poruszona szeroko podczas niedawnego XXII Forum Rynku Zdrowia, odbiła się głośnym echem w całym kraju, a kulisy decyzji przedstawił kluczowy urzędnik resortu.
Podczas gdy pacjenci często patrzą na system ochrony zdrowia wyłącznie przez pryzmat kolejek do lekarzy, na zapleczu trwają nieustanne przepychanki legislacyjne, które decydują o tym, kto i na jakich zasadach będzie nas w przyszłości leczył. W samym środku tych wydarzeń znalazł się prof. Mariusz Klencki, dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych w Ministerstwie Zdrowia. To właśnie jego słowa wywołały największe poruszenie w branży, pokazując, że dialog między ministerstwem a praktykami bywa niezwykle burzliwy.
Kształcenie położnych pod ogniem krytyki
Wszystko zaczęło się w maju, kiedy to resort zdrowia opublikował projekt nowej ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej. Choć dokument niósł ze sobą szereg pożądanych zmian, całą uwagę skupiła na sobie jedna, niezwykle radykalna propozycja. Ministerstwo chciało odejść od bezpośrednich, jednolitych studiów na kierunku położnictwo. Zamiast tego zaproponowano model dwuetapowy: najpierw licencjat z pielęgniarstwa, a dopiero potem specjalizacja położnicza trwająca minimum 18 miesięcy.
Cel urzędników wydawał się pragmatyczny – w dobie niżu demograficznego i zamykanych gdzieniegdzie mniejszych oddziałów położniczych, absolwentka z podwójnymi kwalifikacjami miała znacznie większą szansę na elastyczne znalezienie zatrudnienia w szpitalu. Taka elastyczność w teorii brzmi pięknie, jednak w praktyce spotkała się ze ścianą. Środowisko zawodowe oraz samorząd nie pozostawiły na pomyśle suchej nitki. W ramach konsultacji społecznych wpłynęło ponad 1000 krytycznych uwag.
Głos resortu: „Ustąpiliśmy, bo presja była za duża”
Ostateczne podsumowanie tej burzliwej debaty przedstвил prof. Mariusz Klencki podczas XXII Forum Rynku Zdrowia, które odbyło się w dniach 26-27 października 2026 r. w Warszawie. Dyrektor departamentu nie ukrywał swojego żalu z powodu fiaska reformy, choć jednocześnie otwarcie przyznał, że rządzący postanowili wycofać sporne zapisy.
– Ku mojemu żalowi propozycja nakreślenia nowej ścieżki dochodzenia do zawodu położnej spotkała się z szeroką krytyką. Jestem przekonany, że niezasłużoną, bo zmiana ta służyłaby tak naprawdę interesom położnych. Ustąpiliśmy jednak i rzeczywiście tej zmiany nie będzie – podkreślił prof. Mariusz Klencki, cytowany m.in. przez portal Rynek Zdrowia – Mariusz Klencki – informacje.
Dyrektor zaznaczył, że poprawiony projekt ustawy, pozbawiony kontrowersyjnego przymusu łączenia ścieżek, ma trafić do Sejmu jeszcze w 2026 roku. Czasu zatem nie zostało dużo, a legislatorzy muszą na szybko poskładać przepisy tak, by zadowolić obie strony – zarówno rządzących szukających oszczędności i elastyczności kadrowej, jak i samorząd zawodowy dbający o tradycyjną tożsamość profesji.
Wieczny problem z kadrami medycznymi w Polsce
Cofnięcie się ministerstwa krok w tył w sprawie położnych to tylko wierzchołek góry lodowej, z jaką mierzy się departament kierowany przez profesora Klenckiego. W polskiej ochronie zdrowia co chwilę wybucha mniejszy lub większy pożar związany z brakiem rąk do pracy, alokacją personelu czy chęcią ucieczki młodych lekarzy do bardziej zyskownych specjalizacji.
Warto przypomnieć, że resort regularnie analizuje rynek i boleśnie zderza się z rzeczywistością. Przykładowo, mechanizmy takie jak ustalanie tzw. specjalizacji priorytetowych – wspieranych wyższymi pensjami na rezydenturach – często nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, bo młodzi medycy i tak wybierają te dziedziny, które gwarantują lżejszą pracę lub wyższe zarobki komercyjne. Kto z nas nie chciałby zarabiać kroci, pracując osiem godzin dziennie w spokojnym gabinecie? System jednak rządzi się brutalnymi prawami rynku i braki w mniejszych ośrodkach nadal bolą pacjentów.
Pozostaje czekać na ostateczny kształt ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej w Sejmie. Jedno jest pewne: ochrona zdrowia w Polsce rzadko bywa nudna, a urzędnicy resortu na brak pracy z pewnością narzekać nie mogą.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl