Ochrona zdrowia w Polsce od lat przypomina skomplikowaną partię szachów, w której każdy ruch rządu i urzędników wywołuje natychmiastową reakcję całego społeczeństwa. W samym centrum tego systemu, niezależnie od politycznych zawirowań, od lat funkcjonuje postać kluczowa – Filip Nowak. Jak zarządza się budżetem idącym w miliardy złotych i z czym na co dzień mierzy się szef instytucji rozdzielającej środki na leczenie Polaków? Przyjrzyjmy się bliżej tej postaci oraz realiom, w jakich przyszło jej kierować Narodowym Funduszem Zdrowia.
Choć nazwisko Filipa Nowaka regularnie trafia na czołówki portali informacyjnych takich jak Rynek Zdrowia w artykule Filip Nowak – informacje. Czytaj więcej na rynekzdrowia.pl, przeciętny obywatel rzadko zastanawia się, jak skomplikowaną strukturą przychodzi mu zarządzać. Zamiast tego pacjenci widzą przede wszystkim kolejki do specjalistów i ciągłe braki w budżecie. A te – jak pokazują najnowsze dane – potrafią spędzić sen z powiek każdemu ministrowi finansów.
Kim jest Filip Nowak i jak przebiegała jego kariera?
Filip Nowak to menedżer branży ochrony zdrowia z wieloletnim stażem i urzędnik państwowy, którego ścieżka zawodowa od samego początku ściśle wiąże się z sektorem publicznym [streszczenie]. Ukończył socjologię na Uniwersytecie Wrocławskim, a swoją wiedzę menedżerską poszerzał podczas studiów podyplomowych z zarządzania i marketingu oraz finansów i zarządzania w służbie zdrowia na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu [streszczenie].
Warto zauważyć, że Nowak nie wziął się w systemie znikąd – zanim stanął na czele całego Narodowego Funduszu Zdrowia, przez lata zdobywał szlify, kierując pracami poszczególnych oddziałów wojewódzkich NFZ [streszczenie]. Dzięki temu zna specyfikę regionów, co w teorii powinno ułatwiać podejmowanie trudnych decyzji. Pytanie tylko, czy doświadczenie zdobyte w ubiegłych latach wystarcza, gdy polska służba zdrowia staje w obliczu potężnych kryzysów finansowych.
Milardowe wyzwania i codzienne realia NFZ
Zarządzanie instytucją, której tegoroczny budżet oscyluje wokół gigantycznej kwoty 233 mld zł, to zadanie dla ludzi o nerwach ze stali. Jednak za wielkimi cyframi kryją się realne problemy. Zgodnie z niedawnymi informacjami ujawnionymi przez samorząd Funduszu, w budżecie na ten rok zarysowała się poważna dziura finansowa sięgająca około 14 mld zł.
Aby utrzymać płynność systemu, kierownictwo NFZ zdecydowało się na ruchy ratunkowe, takie jak przesunięcie części płatności za świadczenia wykonane ponad limit (opiewające na kwotę 6–7 mld zł) na rok następny. Pozwoliło to zabezpieczyć bieżące finansowanie najbardziej krytycznych obszarów, takich jak onkologia czy porody. Niemniej jednak, dla pacjentów czekających na planowane zabiegi (np. operacje zaćmy czy rehabilitację) oznacza to wydłużenie czasu oczekiwania. Czy to sprytny manewr ratunkowy, czy tylko przesuwanie problemu pod dywan? Odpowiedź na to pytanie pokaże najbliższa przyszłość.
Presja polityczna i reformy na horyzoncie
Praca na stanowisku prezesa NFZ w Polsce rzadko bywa spokojna, o czym Nowak przekonuje się podczas licznych burz politycznych. Wokół jego osoby co jakiś czas krążą spekulacje o możliwej dymisji, podgrzewane przez napięcia w koalicji rządzącej oraz echa głośnych afer wokół niektórych placówek medycznych. Sam zainteresowany podchodzi do tego ze stoickim spokojem, przypominając w wywiadach, że prezes Funduszu nie ma sztywnej kadencji, a jego praca jest na bieżąco oceniana przez rządzących.
Wśród działań mających uzdrowić sytuację wymienia się m.in. planowane limity wynagrodzeń dla medyków, które mają powstrzymać tzw. korkociąg rosnących kosztów w szpitalach. Czy ograniczenie stawek godzinowych lekarzy przyniesie upragnioną ulgę finansom placówek? Czas pokaże, czy administracyjne cięcia zdołają uzdrowić pacjenta, jakim jest polski system ochrony zdrowia, czy też wywołają kolejny bunt w środowisku medycznym.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl