Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i kulisy debaty o systemie zdrowia: Kto powinien płacić najwięcej?

Dyskusje wokół wydolności polskiej ochrony zdrowia co jakiś czas rozgrzewają polską scenę polityczną do czerwoności, a głos w tej sprawie zabierają nie tylko bezpośredni zarządcy resortu zdrowia, ale i politycy koalicyjni z innych środowisk. Gdy w przestrzeni publicznej powracają kontrowersyjne pytania o e-kolejki, stabilność finansową placówek oraz realne źródła zasilania publicznej kas, na pierwszy plan wysuwają się odważne postulaty reformatorskie. Czy polski system medyczny czeka rewolucja strukturalna, a tradycyjna składka zdrowotna ustąpi miejsca zupełnie nowym rozwiązaniom podatkowym?

Wizyta na portalu Agnieszka Dziemianowicz-Bąk – informacje. Czytaj więcej na rynekzdrowia.pl to doskonały punkt wyjścia, by przeanalizować, jak kwestie społeczne i pracownicze przenikają się dziś z bezwzględnymi realiami medycyny. Choć polityczka na co dzień kieruje zupełnie innym resortem jako minister rodziny, pracy i polityki społecznej, jej wypowiedzi na temat finansowania leczenia regularnie trafiają na czołówki mediów branżowych.

Kto faktycznie utrzymuje polskie szpitale?

Temat sprawiedliwego podziału ciężarów finansowych spoczywających na obywatelach i przedsiębiorcach powraca jak bumerang. W ubiegłych latach, m.in. podczas publicznych wystąpień i debat, głośnym echem odbierane były słowa polityczki Nowej Lewicy dotyczące tego, że to nie zwykli pracownicy – tacy jak pielęgniarki, nauczyciele czy średni personel – powinni dźwigać główny ciężar utrzymania publicznej służby zdrowia . Kto zatem powinien wziąć na siebie większą odpowiedzialność? Wskazuje się tu przede wszystkim na najbogatszych podatników, korporacje oraz płatników podatku CIT .

To zresztą ciekawe zjawisko psychologiczno-polityczne: gdy bogaci mówią o solidarności, często zaciskają kieszenie, a kiedy politycy lewicy mówią o korporacjach, rynkowi liberałowie łapią się za głowy. Tak czy inaczej, argumentacja opiera się na prostym założeniu – zdrowie nie wybiera i prędzej czy później każdy z nas, niezależnie od grubości portfela, może stanąć w kolejce do tego samego publicznego lekarza specjalisty .

Składka zdrowotna czy jednolity podatek?

Kluczowym elementem propozycji środowisk lewicowych w koalicji rządzącej jest odejście od dotychczasowych mechanizmów na rzecz systemowych modyfikacji. Wśród najgłośniejszych pomysłów wymienia się:

  • całkowitą likwidację tradycyjnej składki zdrowotnej w obecnym kształcie,
  • wprowadzenie jednolitego podatku zdrowotnego (proponowanego m.in. na poziomie 12%),
  • szukanie dodatkowych wpływów w akcyzie oraz opłatach nakładanych na skrajnie niezdrową żywność,
  • uporządkowanie systemu e-kolejek w celu ukrócenia nadużyć .

Choć wewnątrz koalicji rządzącej nie brakuje tarć o to, jak precyzyjnie powinny wyglądać te rozliczenia, faktem pozostaje, że presja na dofinansowanie ochrony zdrowia do poziomu rzędu 8% PKB stale rośnie . Bez względu na to, czy patrzymy na te reformy przez pryzmat optymizmu, czy urzędowego sceptycyzmu, jedno jest pewne: pacjenci potrzebują stabilności natychmiast, a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl