Rola tłuszczów w codziennej diecie. Co musisz wiedzieć o lipidach?

Czy tłuszcz wciąż zasługuje na miano głównego wroga szczupłej sylwetki i dobrego samopoczucia, czy może czas najwyższy spojrzeć na niego zupełnie inaczej? Choć przez lata dietetyczne trendy kazały nam bezwzględnie unikać każdego grama masła czy oleju, współczesna wiedza medyczna maluje zupełnie inny obraz. Jak się okazuje, bez odpowiednich lipidów nasz organizm po prostu przestałby poprawnie funkcjonować, a próby całkowitego wyeliminowania ich z jadłospisu przynoszą więcej szkody niż pożytku.

Zagłębiając się w doniesienia portali medycznych, takich jak Rynek Zdrowia w artykule Tłuszcze – informacje, szybko uświadamiamy sobie, że tłuszcze to nie jednorodna masa szkodliwych kalorii, ale fascynujący i skomplikowany mikroświat. Z chemicznego punktu widzenia mówimy tu o estrach glicerolu i kwasów tłuszczowych, które pełnią w ciele człowieka potężną rolę regulacyjną. Ręka do góry, kto z nas nigdy nie spojrzał na etykietę produktu z panicznym lękiem przed napisem „tłuszcz”? No właśnie, a przecież bez nich nasze komórki nie miałyby stabilnych błon, a hormony – w tym te płciowe – po prostu nie mogłyby być syntetyzowane. (No bo skąd organizm miałby wziąć do tego paliwo, z powietrza?)

Dlaczego tłuszcz to znacznie więcej niż tylko źródło energii?

Oczywiście powszechnie wiadomo, że tłuszcze są najbardziej skoncentrowanym źródłem energii – każdy gram dostarcza aż 9 kcal, podczas gdy białka i węglowodany oferują zaledwie po 4 kcal. Taka gęstotliwość energetyczna sprawia, że w dawnych czasach ewolucyjnych były idealnym zabezpieczeniem na czasy głodu. Dziś jednak, gdy lodówki uginają się pod ciężarem jedzenia, ta zaleta często obłudnie obraca się przeciwko nam, prowadząc do nadwagi.

Nie można jednak zapominać o kluczowej funkcji transportowej. Witaminy takie jak A, D, E oraz K są nierozpuszczalne w wodzie. Oznacza to, że zjedzenie idealnej sałaty skropionej samą wodą z cytryną da nam niewiele, jeśli zapomnimy o odrobinie oliwy z oliwek czy oleju rzepakowego, które pomogą tym cennym składnikom wniknąć w nasz układ pokarmowy. Zresztą, spójrzmy prawdzie w oczy – kto z nas potrafi odmówić dobrej jakości potrawie, skoro tłuszcz jest genialnym nośnikiem smaku? Bez niego większość dań smakowałaby po prostu jak papier.

Nasycone czy nienasycone – które wybrać, by nie zaszkodzić sercu?

Warto pamiętać, że nie każdy tłuszcz działa na nas tak samo. Zgodnie z wytycznymi ekspertów, ogólne spożycie tłuszczów powinno zamykać się w przedziale 20-35% całkowitego zapotrzebowania energetycznego organizmu. Kluczowe jest jednak to, skąd te tłuszcze pochodzą:

  • Tłuszcze nasycone – obecne głównie w produktach pochodzących od zwierząt (mięso, masło, smalec), a także w oleju palmowym i kokosowym. Choć dostarczają stabilnej energii, ich nadmiar podnosi poziom tzw. „złego” cholesterolu (LDL). Zaleca się, aby pokrywały one jak najmniejszą część naszej diety (często wskazuje się na mniej niż 10% energii).
  • Tłuszcze nienasycone – czyli jedno- i wielonienasycone kwasy tłuszczowe, w tym słynne kwasy omega-3 i omega-6. Znajdziemy je w tłustych rybach, orzechach, nasionach lnu oraz olejach roślinnych. To prawdziwi strażnicy naszego układu krążenia, którzy aktywnie wspierają elastyczność naczyń krwionośnych i pomagają obniżać poziom cholesterolu LDL, podnosząc jednocześnie korzystną frakcję HDL.
  • Tłuszcze trans – produkt chemicznego utwardzania olejów roślinnych. Znajdziemy je w tanich wyrobach cukierniczych, margarynach twardych czy fast foodach. Są bezwzględnie szkodliwe dla zdrowia i ich obecność w diecie należy ograniczać do absolutnego minimum.

Podsumowując, zamiast panicznie wykreślać tłuszcze z talerza, warto postawić na ich mądrą selekcję. Organizm podziękuje nam za to lepszą kondycją skóry, sprawniejszym mózgiem i stabilną gospodarką hormonalną. Bo w medycynie, jak w życiu, najzdrowszy jest złoty środek – i odrobina zdrowego rozsądku połączona z dobrą oliwą.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl