Statystyki nie kłamią, choć niejednego z nas potrafią przyprawić o mocniejsze bicie serca – i to bynajmniej nie z emocji miłosnych. Gdy wgłębimy się w raporty Narodowego Funduszu Zdrowia, na czele z materiałem zatytułowanym „Bariatria – informacje”, szybko odkrywamy mroczną prawdę o naszej narodowej wadze. Nadwyżki kilogramów przestają być bowiem wyłącznie problemem natury estetycznej, a urastają do rangi gigantycznego kryzysu systemowego, w którym tradycyjne kalorie spotykają się z bezdusznym algorytmem szpitalnych budżetów. Czym zatem jest współczesna bariatria i dlaczego coraz więcej specjalistów uważa ją za ostatnią deskę ratunku? Odpowiedź kryje się w liczbach, które w tym roku osiągnęły historyczne maksima.
Zgodnie z aktualnymi danymi analitycznymi, z nadwagą lub otyłością zmaga się już ponad połowa dorosłych mieszkańców Polski. Co gorsza, prognozy ekspertów wskazują, że za kilka lat problem ten może dotyczyć nawet co trzeciej dorosłej osoby w kraju. W obliczu takich realiów chirurgia bariatryczna przestaje być niszową dziedziną medycyny, a staje się frontem regularnej bitwy o zdrowie publiczne. Zamiast kolejnych cudownych diet z kolorowych magazynów, które obiecują zrzucenie pięciu kilogramów w tydzień za pomocą wody z cytryną (i równie szybko gwarantują efekt jo-jo), medycyna oferuje dziś bezwzględną, lecz niezwykle skuteczną matematykę skalpela.
Skala zjawiska: liczby, które dają do myślenia
W samym tylko 2024 roku polskie placówki medyczne przeprowadziły około 7,7 tysiąca operacji bariatrycznych. Dla porównania, jeszcze kilka lat wcześniej liczby te były niemal dwukrotnie niższe. Taki skok popularności zabiegów polegających na chirurgicznym zmniejszeniu objętości żołądka to nie kaprys pacjentów, a czysta konieczność kliniczna. Otyłość olbrzymia pociąga za sobą lawinę powikłań. Cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, bezdech senny czy zwyrodnienia stawów kosztują system ochrony zdrowia miliardy złotych rocznie. Aż szkoda pomyśleć, ile dróg można by wybudować za pieniądze wydawane na leczenie skutków opieszałości w walce z nadwagą.
Warto w tym miejscu przyjrzeć się bliżej programowi KOS-BAR, czyli kompleksowej opiece specjalistycznej nad pacjentami z otyłością olbrzymią. Od momentu uruchomienia tego pilotażu do 31 marca 2025 roku zakwalifikowano do niego blisko 6,1 tysiąca pacjentów w kilkunastu wyspecjalizowanych ośrodkach w całym kraju. System ten ma jedną fundamentalną zaletę: nie zostawia człowieka samego sobie tuż po wyjściu z sali operacyjnej. Pacjent dostaje opiekę chirurgiczną, wsparcie dietetyka oraz pomoc psychologa, bo – bądźmy szczerzy – największa walka nie rozgrywa się w sali zabiegowej, lecz w głowie pacjenta, kiedy po raz pierwszy po operacji patrzy na mały talerz zupy krem.
Co przyniesie przyszłość?
Choć dostępność operacji takich jak rękawowa resekcja żołądka (tzw. sleeve gastrectomy) czy bypass-y żołądkowe stale rośnie, kolejki oczekujących wciąż potrafią zweryfikować największy optymizm. Czas oczekiwania na zabieg w ramach refundacji NFZ bywa długi, co zmusza wielu chorych do szukania pomocy w sektorze prywatnym. Specjaliści apelują jednak o jedno: edukację najmłodszych i wczesną profilaktykę. Bo jeśli nie zatrzymamy epidemii otyłości u dzieci, żadne, nawet najbardziej wydolne ośrodki bariatryczne w Polsce nie nadążą z szyciem żołądków dorosłych pacjentów.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl