Czym jest karagen i jak wpływa na organizm? Kontrowersje wokół popularnego dodatku do żywności

Czy przeglądając etykiety ulubionych deserów mlecznych, lodów lub napojów roślinnych, zastanawialiście się kiedyś, co sprawia, że mają one tak idealnie gładką, kremową konsystencję? Odpowiedzią często jest tajemniczy składnik oznaczony symbolem E407. Choć urzędy ds. bezpieczeństwa żywności od lat uznają tę substancję za w pełni bezpieczną, w świecie nauki nie brakuje głosów ostrzegawczych. Najnowsze doniesienia badawcze zmuszają do ponownego przemyślenia naszych codziennych nawyków żywieniowych i rzucają nowe światło na to, co właściwie ląduje w naszych koszykach. Czy powody do obaw są faktycznie uzasadnione, czy to tylko kolejna medialna burza w szklance wody? Odpowiedź wcale nie jest czarno-biała.

Karagen, o którym szerzej informuje portal w artykule zatytułowanym Karagen – informacje. Czytaj więcej na rynekzdrowia.pl, to naturalny polisacharyd pozyskiwany z czerwonych alg morskich, czyli krasnorostów. W przemyśle spożywczym pełni funkcję niezastąpionego stabilizatora, zagęszczacza oraz substancji żelującej. Producenci chętnie po niego sięgają, ponieważ doskonale zapobiega rozwarstwianiu się składników – na przykład sprawia, że cząstki kakao nie opadają na dno butelki z mlekiem czekoladowym. Poza przemysłem spożywczym, E407 znajdziemy również w kosmetykach, takich jak pasty do zębów czy kremy, a także w farmacji, gdzie służy jako otoczka kapsułek i syropów.

Przez dziesięciolecia panowało przekonanie, że karagen jest dla człowieka całkowicie obojętny fizjologicznie. Ponieważ nie ulega trawieniu w przewodzie pokarmowym, miał po prostu bezszelestnie przechodzić przez nasz układ trawienny i być wydalany w niezmienionej formie. Oficjalne stanowisko Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) ustaliło dopuszczalne dzienne spożycie (ADI) tej substancji na poziomie **75 mg na każdy kilogram masy ciała**. Podobne zdanie ma Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA), która klasyfikuje karagen jako substancję ogólnie uznawaną za bezpieczną (status GRAS). I wszystko brzmiałoby sielankowo, gdyby nie fakt, że ludzki organizm bywa bardziej skomplikowany, niż zakładali dawni technologowie żywności.

Kiedy naturalny dodatek budzi niepokój naukowców

W ostatnich latach wokół karagenu narosło sporo kontrowersji. Choć bazuje on na naturalnym surowcu morskim, sposób jego pozyskiwania oraz potencjalny wpływ na delikatny ekosystem naszych jelit stał się obiektem intensywnych analiz. I tutaj warto na chwilę zatrzymać się z refleksją: czy czasem nie ufasz ślepo etykietom z napisem „produkt naturalny”? Historycznie wodorosty bywały spożywane od pokoleń, jednak współczesny przemysł przetwarza je w sposób mocno skoncentrowany.

Najnowsze badania naukowe – w tym publikacje z ostatnich lat – sugerują, że regularne spożywanie karagenu w dużych ilościach może nie pozostawać bez wpływu na zdrowie. Wskazuje się między innymi na:

  • Możliwe osłabianie bariery jelitowej w jelicie cienkim, co bywa określane potocznie jako „rozszczelnianie jelit”.
  • Potencjalne potęgowanie stanów zapalnych u osób zmagających się z chorobami zapalnymi jelit (takimi jak choroba Crohna czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego).
  • Wpływ na gospodarkę glukozowo-insulinową – wybrane badania kliniczne z 2024 roku u osób z nadwagą wskazywały, że spożycie określonych dawek karagenu mogło pogarszać wrażliwość na insulinę.

Co ciekawe, eksperci często apelują o rozróżnienie samego karagenu (E407) od poligeenanu, czyli tzw. zdegradowanego karagenu. Poligeenan wykazuje silne działanie toksyczne i prozapalne, jednak nie jest dopuszczony do stosowania w żywności i stosuje się go wyłącznie w celach diagnostycznych, np. w radiologii. Niestety, w debatach publicznych te dwa pojęcia bywają ze sobą mylone, co wywołuje niepotrzebną panikę wśród konsumentów.

Świadome wybory w natłoku informacji

Czy zatem powinniśmy w panicznym odruchu wyrzucić z lodówki wszystkie jogurty, desery i napoje roślinne zawierające E407? Z punktu widzenia dietetyki klinicznej – bez przesady. Karagen najczęściej występuje w produktach o charakterze wysokoprzetworzonym. Ograniczenie ich spożycia wyjdzie nam na zdrowie niezależnie od obecności samego zagęszczacza. Kluczem, jak w przypadku większości substancji dodatkowych, pozostaje umiar oraz uważne czytanie etykiet. Jeśli w codziennej diecie stawiamy na świeże, nieprzetworzone produkty, ilość przyjmowanego karagenu będzie marginalna i z pewnością nie przekroczy rygorystycznych norm wyznaczonych przez unijnych toksykologów.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl