Rewolucja w polskich sanatoriach. NFZ zmienia zasady i szykuje bat na kuracjuszy

Polski system lecznictwa uzdrowiskowego stoi w obliczu największych przeobrażeń od lat, a doniesienia w serwisie Lecznictwo uzdrowiskowe – informacje. Czytaj więcej na rynekzdrowia.pl pokazują, że zmiany dotkną zarówno samych pacjentów, jak i zarządzających ośrodkami. Już od 1 stycznia 2027 roku Narodowy Fundusz Zdrowia planuje wdrożyć zupełnie nowe standardy, które mają raz na zawsze skończyć z rutyną i schematycznym podejściem do kuracjuszy. Czy tradycyjna „borowina i woda mineralna” przestaną wreszcie przypominać losowy zestaw zabiegów z taśmy produkcyjnej? Wygląda na to, że tak – ale w tle toczy się też ostra gra o pieniądze i walka z plagą, która boleśnie uderza w kieszenie państwa.

Przez minione dekady pobyt w sanatorium kojarzył się wielu osobom z tradycyjnym, uniwersalnym zestawem okładów i masaży, które często przydzielano pacjentom bez względu na ich realne, zróżnicowane dolegliwości. Nowe zarządzenie Prezesa NFZ ma to całkowicie zmienić, wprowadzając bezwzględny wymóg spersonalizowania terapii. Odtąd pakiety procedur będą ściśle skorelowane z wiekiem chorego, jego konkretną diagnozą oraz profilem medycznym danego uzdrowiska. Przyznajmy szczerze: najwyższy czas, by medycyna uzdrowiskowa przestała opierać się na zasadzie „każdemu po trochu tego samego”, a zaczęła przypominać nowoczesne centrum naprawcze ludzkiego organizmu.

Koniec ze schematami i nowe pakiety zabiegów

Zgodnie z przygotowanymi wytycznymi, do placówek trafi szczegółowy urzędowy katalog procedur medycznych opartych na naturalnych surowcach. Zupełnie inaczej będą wyglądać pakiety dla seniorów z problemami ortopedycznymi, a inaczej dla osób walczących z chorobami dróg oddechowych czy układu krążenia. Przykładowo, kuracjusze z dysfunkcjami narządów ruchu mogą liczyć na celowane okłady borowinowe, galwanoborowinę oraz kąpiele siarczkowe, podczas gdy pulmonologia skupi się na zaawansowanej aerozoloterapii solankowej i specjalistycznych inhalacjach .

Brzmi pięknie, poukładano to niemal idealnie na papierze. Pomiędzy wierszami urzędowych dokumentów kryje się jednak drugie dno, które wywołuje ogromny niepokój w branży. Jak informują media, NFZ zamierza całkowicie wycofać dodatkowy współczynnik korygujący podnoszący dotychczas wartość rozliczeń o 5% (chodzi o popularny wskaźnik 1,05) Unia Uzdrowisk Polskich już teraz bije na alarm, ostrzegając, że pozbawienie placówek tego zastrzyku gotówki w dobie rosnących kosztów utrzymania obiektów może mocno nadszarpnąć budżety uzdrowisk. I szczerze mówiąc, trudno się dziwić dyrektorom sanatoriów, że łapią się za głowy – trudno prowadzić rewolucję jakościową, jednocześnie obcinając finansowe skrzydła.

Problem „niedojazdów” i bat na niesolidnych kuracjuszy

To jednak niejedyny ból głowy współczesnego lecznictwa uzdrowiskowego. Ogromnym problemem, który spędza sen z powiek organizatorom, są tzw. niedojazdy. Statystyki porażają: w 2024 roku odnotowano ponad 127 tysięcy rezygnacji z przyznanych turnusów, a rok później liczba ta skoczyła do oszałamiających ponad 134 tysięcy przypadków ! Wielu pacjentów nie fatiguje się nawet powiadomieniem ośrodka o swojej nieobecności, przez co cenne miejsca przepadają bezpowrotnie, a chorzy czekający w długich kolejkach tracą szansę na szybszą pomoc.

W odpowiedzi na te patologie Ministerstwo Zdrowia oraz parlamentarne zespoły pracują nad ostrymi sankcjami. Wśród rozważanych propozycji znajduje się m.in. wprowadzenie okresu karencji trwającego od 12 do 18 miesięcy dla osób, które bez uzasadnienia zrezygnowały z wyjazdu lub nie stawiły się w sanatorium (słynna czarna lista i bat na „zapominalskich”). Ponadto planowane jest uruchomienie elastycznych list oczekujących typu „last minute”, co ma pozwolić na błyskawiczne zagospodarowanie zwolnionych w ostatniej chwili miejsc .

Wszystko wskazuje na to, że polskie uzdrowiska wchodzą w okres głębokich turbulencji prawnych i organizacyjnych. Z jednej strony pacjenci zyskają bardziej celowaną, nowoczesną opiekę i większą przejrzystość zasad, z drugiej – system staje się bezwzględny wobec finansowych realiów i braku dyscypliny społecznej. Nadchodzące miesiące pokażą, czy sanatoria gładko przejdą tę bolesną metamorfozę, czy też utkną w biurokratycznym klinczu.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl