Polska ochrona zdrowia od lat mierzy się z gigantycznymi wyzwaniami finansowymi i kadrowymi, a kluczowe decyzje zapadają w gabinetach resortu. Gdy w wrześniu 2025 roku dr n. o zdr. Katarzyna Kęcka objęła stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia, środowisko medyczne zaczęło bacznie obserwować każdy jej krok. Dotychczasowa menedżerka i pielęgniarka z praktycznym doświadczeniem wzięła na siebie ciężar zmian, które mają uzdrowić system od środka. Jakie rewolucyjne rozwiązania proponuje resort pod jej okiem i dlaczego wywołują one tak gorące dyskusje wśród lekarzy oraz dyrektorów szpitali?
Temat personaliów oraz dynamicznych roszad w polskiej medycynie powraca jak bumerang, o czym przypomina portal Katarzyna Kęcka – informacje. Czytaj więcej na rynekzdrowia.pl. Choć nazwisko wiceminister regularnie trafia na czołówki serwisów branżowych, za medialnym szumem kryją się konkretne projekty legislacyjne. Kęcka, łącząc perspektywę praktyka i zarządcy, postanowiła uderzyć w największą bolączkę placówek medycznych – niekontrolowane koszty oraz tzw. kominy płacowe.
Zarobki pod lupą i sztywne ramy godzinowe
W ostatnich miesiącach głośnym echem odbiły się zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia dotyczące ograniczenia wydatków na wynagrodzenia personelu medycznego. W niektórych placówkach koszty te pochłaniały nawet **106%** przychodów, co sprowadzało szpitale na skraj bankructwa. Kęcka wyraźnie wskazuje, że era całkowicie swobodnych kontraktów i windowania stawek bez patrzenia na efektywność dobiega końca. System ma zacząć zbierać zanonimizowane dane o zarobkach, w czym pomoże specjalna ustawa wykorzystująca numery PESEL oraz prawa wykonywania zawodu. (Szczerze mówiąc, biurokracja w tym kraju potrafi urosć do rangi sztuki, ale sprawdzanie, czy komuś nie płaci się podwójnie za ten sam czas, brzmi akurat jak całkiem rozsądny krok).
Nowe przepisy mają zmusić szpitale do przejścia z płacenia za pojedyncze procedury na przejrzystą stawkę godzinową. Ministerstwo stawia jednak twarde warunki: przejście na nowy model nie oznacza, że dyrektorzy mogą bezkarnie ciąć liczbę zabiegów czy konsultacji. Jak podkreśla wiceminister, drastyczna redukcja świadczeń automatycznie przełoży się na niższy ryczałt od Narodowego Funduszu Zdrowia.
Interdyscyplinarność i echa przeszłości
Katarzyna Kęcka wielokrotnie podkreślała w swoich wystąpieniach, że kluczem do przetrzenia polskich szpitali jest optymalne wykorzystanie kompetencji wszystkich grup zawodowych – nie tylko lekarzy, ale również pielęgnarek, położnych czy ratowników medycznych. Jako doktor nauk o zdrowiu i była prezes Szpitalnego Centrum Medycznego w Goleniowie doskonale wie, jak teoria mija się z praktyką na oddziale.
Nie obyło się jednak bez rys na wizerunku. W połowie 2026 roku portal Zero.pl nagłośnił fakt, że w latach **2021-2022** obecna wiceminister studiowała na kontrowersyjnej uczelni Collegium Humanum, gdzie zdobyła dyplom MBA w zakresie zarządzania w ochronie zdrowia. Choć początkowo chętnie chwaliła się tym papierkiem, z czasem informacja zniknęła z jej oficjalnych życiorysów. Cóż, moda na „wymazywanie” pewnych epizodów z CV w polskiej polityce ma się całkiem dobrze – pozostaje tylko pytanie, czy dyplom z wątpliwej uczelni rzuca cień na realną wiedzę menedżerską, którą Kęcka niewątpliwie posiada dzięki latom kierowania placówką medyczną.
Co nas czeka w najbliższym czasie?
Reforma wchodzi w kluczową fazę, a sezon jesienno-zimowy będzie prawdziwym testem stabilności dla szpitali. Zderzenie rządowych limitów z realnymi brakami kadrowymi może wywołać nie lada turbulencje. Jedno jest pewne: o Katarzynie Kęckiej i jej decyzjach usłyszymy jeszcze niejednokrotnie, bo próba uzdrowienia finansów publicznych w ochronie zdrowia to operacja na otwartym sercu, w której łatwo o błąd.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl