Kulisowe kontrole Najwyższej Izby Kontroli w ochronie zdrowia. Rekordowe dyżury i miliony pod lupą

System ochrony zdrowia w Polsce po raz kolejny znalazł się w epicentrum ogólnokrajowej dyskusji po tym, jak Najwyższa Izba Kontroli – informacje. Czytaj więcej na rynekzdrowia.pl ujawniła wstrząsające dane dotyczące m.in. czasu pracy personelu medycznego. Gdy pacjenci godzinami czekają w kolejkach do specjalistów, a media rozpisują się o skrajnych przypadkach finansowych nieprawidłowości, instytucje państwowe biorą pod lupę szpitale i mechanizmy zarządzania publicznym groszem. Czy polska służba zdrowia zmierza ku nieuchronnej ścianie, a zapowiadane kontrole zdołają uzdrowić chore procedury?

Temat wydatków na medycynę, zarobków kadry lekarskiej oraz realnej kondycji Narodowego Funduszu Zdrowia regularnie rozpala emocje opinii publicznej. Najnowsze raporty opublikowane przez Najwyższą Izbę Kontroli pokazują brutalną rzeczywistość, w której gigantyczne nakłady finansowe nie idą w parze z oczekiwaną poprawą dostępności i jakości leczenia. Choć teoretycznie każdy z nas pragnie, aby lekarze byli wynagradzani godnie, to rzucenie okiem na tabelę płac niektórych rekordzistów czy kuriozalne harmonogrami dyżurów wywołuje lekki opad szczęki. Kto bowiem normalny powierzyłby swoje zdrowie chirurgowi, który bez zmrużenia oka operuje nieprzerwanie przez kilkadziesiąt godzin? Aż chce się zapytać, czy w tym szaleństwie jest jeszcze jakaś metoda, czy może czysty, niczym nieskrępowany chaos.

Szokujące statystyki NIK: 96 godzin ciągłej pracy i milionowe pensje

Z przedstawionych przez NIK sprawozdań wyłania się obraz placówek medycznych, w których przepisy prawa pracy i podstawowego zdrowego rozsądku bywają traktowane z przymrużeniem oka. W ramach kontroli standardów opieki okołoporodowej inspektorów zamurowało, gdy przeanalizowali karty czasu pracy medyków. We wszystkich skontrolowanych szpitalach odnotowano łącznie 719 przypadków, w których lekarze zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych pracowali bez przerwy dłużej niż dobę. Zdarzali się prawdziwi rekordziści, których dyżury rozciągały się do nieprawdopodobnych 96 godzin!

Trudno ustrzec się w tym miejscu przed refleksją, że zmęczony człowiek – choćby nosił najbielszy fartuch i ukończył najbardziej prestiżowe studia – wciąż pozostaje tylko człowiekiem, a nie cyborgiem zasilanym bateriami słonecznymi. Taki stan rzeczy to prosta droga do tragedii, o której głośno zrobiło się m.in. po aferach wokół niektórych stołecznych placówek, takich jak Warszawski Szpital Południowy, gdzie wypłacane kwoty oraz organizacja pracy wywołały burzę polityczną i prokuratorskie śledztwa. Nic dziwnego, że państwowi kontrolerzy postanowili wziąć pod lupę mechanizmy wzrostu wynagrodzeń i realne rozliczanie usług.

Kryzys finansowy NFZ i bolesna zderzenie ze ścianą

Problem nie ogranicza się jednak wyłącznie do jednostkowych ekscesów z udziałem pojedynczych gwiazd kontraktów. Jak wskazał prezes NIK Mariusz Haładyj podczas wystąpienia w Sejmie, całościowa sytuacja finansowa Narodowego Funduszu Zdrowia systematycznie się pogarsza. Pieniędzy w systemie teoretycznie przybywa, ale lawinowo rosną też koszty – zwłaszcza te związane z pochłaniającymi ogromną część budżetu wynagrodzeniami. W efekcie szpitale powiatowe masowo grzęzną w długach, a programy naprawcze często przypominają leczenie dżumy aspiryną.

Warto spojrzeć na to szerzej: im więcej środków przelewa się do kadzi bez dna bez jednoczesnego uszczelnienia systemu kontroli, tym szybciej wylądujemy w punkcie, w którym placówki zaczną masowo wstrzymywać planowe przyjęcia. Rząd zapowiada zwarte szyki, nowe uprawnienia dla kontrolerów NFZ oraz tropienie zjawisk takich jak tzw. bilokacja lekarzy czy sztuczny upcoding. Pytanie tylko, czy biurokracja nadąży za kreatywnością tych, którzy potrafią wycisnąć system jak cytrynę.

Co dalej z polską służbą zdrowia?

  • Intensyfikacja kontroli NIK dotyczących zatrudnienia oraz systemowych mechanizmów podwyżek w placówkach publicznych.
  • Wprowadzanie ostrzejszych narzędzi weryfikacji czasu pracy oraz efektywności wydatkowania każdej złotówki przez NFZ.
  • Konieczność głębokiej restrukturyzacji zadłużonych szpitali powiatowych i klinicznych.

Bezkompromisowe raporty Najwyższej Izby Kontroli to potężny sygnał alarmowy, którego ignorowanie może nas kosztować znacznie więcej niż tylko pieniądze podatników – może kosztować nas poczucie jakiegokolwiek bezpieczeństwa w styku z polską medycyną.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl