Co zrobić z zawartością lodówki, gdy w grę wchodzi nagły kryzys i wielogodzinne przerwy w dostawie prądu? Służby sanitarne oraz eksperty z portalu rynekzdrowia.pl alarmują, że odpowiednie przygotowanie na wypadek awarii energetycznych wymaga konkretnej wiedzy, której często nam brakuje. W obliczu rosnących zagrożeń i procedur opracowywanych przez europejskie urzędy bezpieczeństwa żywności, warto dowiedzieć się, jak prawidłowo zabezpieczyć codzienne jedzenie, by nie narazić swojego zdrowia na poważne niebezpieczeństwo.
W dzisiejszych czasach pojęcie kryzysu przestało kojarzyć się wyłącznie z filmami science-fiction. Jak wskazują najnowsze analizy publikowane w mediach branżowych, procedury dotyczące masowych awarii czy potencjalnych ewakuacji obejmują również tak prozaiczne, a zarazem kluczowe aspekty jak nasza spiżarnia i lodówka. Warto bowiem pamiętać, że brak zasilania trwający zaledwie kilka godzin potrafi zamienić bogato zaopatrzoną chłodziarkę w prawdziwą pułapkę bakteriologiczną. Zresztą, ręka w górę – kto z nas nie zostawia w zamrażarnice zapasów na czarną godzinę, licząc, że prąd nigdy nie zgaśnie na dłużej niż kwadrans? No właśnie.
Zasady bezpieczeństwa żywności w warunkach awaryjnych
Zgodnie z wytycznymi, które omawia portal w artykule Jedzenie – informacje. Czytaj więcej na rynekzdrowia.pl, kluczem do przetrwania awarii bez uszczerbku na zdrowiu jest znajomość podstawowych zasad postępowania z żywnością przed, w trakcie oraz po przywróceniu dostaw prądu. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) od dawna kładzie nacisk na edukację konsumentów – w ramach inicjatyw takich jak kampanie Safe2Eat przypomina się, że obywatel poinformowany to obywatel bezpieczny.
Gdy dochodzi do nagłego odcięcia energii:
- Nie otwórz drzwi lodówki bez absolutnej potrzeby – każda ucieczka chłodnego powietrza skraca czas przydatności produktów do spożycia.
- Zamrażarka pełna jedzenia utrzyma niską temperaturę nawet przez około 48 godzin, jeśli pozostanie zamknięta.
- Produkty łatwo psujące się, takie jak mięso, nabiał czy gotowe potrawy, po rozmrożeniu i ociepleniu powyżej 4°C przez dłuższy czas nie nadają się do ponownego zamrożenia ani spożycia.
>
>
Co kryje się w etykietach? Świadome wybory na co dzień
Nie tylko nagłe kataklizmy czy awarie sieci testują nasze podejście do tego, co ląduje na talerzach. Na co dzień zmagamy się z dżunglą oznaczeń, symboli i kontrowersji wokół dodatków do żywności. Symbole „E” wciąż budzą w wielu konsumentach lęk, choć – jak przypominają eksperci od żywienia – duża część z nich to substancje naturalne lub dokładnie przebadane związki dopuszczone przez Unię Europejską w ramach rygorystycznych norm dawkowania (tzw. ADI – akceptowalne dzienne spożycie). Oczywiście, umiar w jedzeniu wysoko przetworzonych artykułów nigdy nie zaszkodzi, ale paniczny lęk przed każdą literką „E” bywa po prostu nieuzasadniony naukowo.
Warto spojrzeć na nasze codzienne nawyki żywieniowe z pewnym dystansem. Zamiast ślepo ufać internetowym mitom o wszechobecnej „chemii”, lepiej skupić się na higienie przechowywania produktów oraz czytaniu składów. Bo koniec końców, to nie tajemniczy konserwant wędliny najczęściej nas powali, lecz nieświadomie zjedzona kanapka zrobiona z produktu, który przez dziesięć godzin leżał w wyłączonej przez awarię lodówce. Dbajmy o swoje brzuchy rozsądnie – w końcu przez żołądek nie tylko do serca, ale też do bezpiecznej przyszłości!
Źródło: www.rynekzdrowia.pl