Cichy zabójca współczesności. Dlaczego Polacy masowo zmagają się z permanentnym stresem?

Współczesny świat stawia przed nami wymagania, którym coraz trudniej sprostać bez uszczerbku dla psychiki. Choć o problemach psychicznych mówi się coraz głośniej, statystyki wciąż porażają. Jak wynika z danych analizowanych m.in. w serwisie poświęconym zagadnieniom medycznym w artykule zatytułowanym Stres – informacje. Czytaj więcej na rynekzdrowia.pl, napięcie nerwowe stało się stałym elementem codzienności milionów Polaków. Co sprawia, że tak banalne z pozoru słowo wywołuje lawinę poważnych konsekwencji zdrowotnych i dlaczego system ochrony zdrowia wciąż sobie z tym nie radzi?

Zgodnie z aktualnymi raportami dotyczącymi zdrowia psychicznego, aż ponad połowa Polaków (około 58%) doświadcza stresu regularnie – codziennie lub kilka razy w tygodniu. Co ciekawe, im mniejszy bagaż doświadczeń życiowych, tym… gorzej. Najmłodsi dorośli w grupie wiekowej 18–24 lata zgłaszają objawy silnego napięcia aż w 70% przypadków. Szokujące? Może trochę tak, a może po prostu dorosłość w XXI wieku smakuje jak mieszanka czarnej kawy i nieustającej niepewności jutra. Przecież kiedyś starzy mówili: „ucze się, synu, a będziesz panem”, dzisiaj zaś młody człowiek kończy studia i zastanawia się, czy sztuczna inteligencja nie ukradnie mu pracy, zanim zdąży spłacić pierwszą ratę za wynajem kawalerki.

Gdy biuro staje się polem bitwy

Nie da się ukryć, że rynek pracy w Polsce to prawdziwa strefa zgniotu. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w samym 2023 roku lekarze wystawili ponad 1,4 miliona zwolnień lekarskich z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania, co oznacza wyraźny wzrost o 8,7% rdr. Statysty te obejmują depresję, stany lękowe, ale przede wszystkim potężne wypalenie zawodowe wywołane permanentnym stresem.

Ludzie idą do pracy z żołądkiem ściśniętym w supeł. Nadmiar obowiązków, presja czasu, nierealne KPI i wszechobecna niepewność zatrudnienia robią swoje. Co gorsza, blisko 35% polskich pracowników przyznaje w badaniach, że byli zestresowani do tego stopnia, że przez pewien czas nie byli w stanie w ogóle funkcjonować i chodzić do pracy. I tu pojawia się klasyczna polská dygresja: skoro pracodawcy tak chętnie inwestują w „owocowe czwartki”, to może czas najwyższy zrozumieć, że pracownikowi w stanie głębokiego kryzysu psychicznego banan w poniedziałek rano raczej w karierze nie pomoże? Potrzebna jest realna profilaktyka, a nie marketingowe półśrodki.

System ochrony zdrowia w obliczu kryzysu

Największym dramatem nie jest jednak sam fakt, że się stresujemy – bo stres w małych dawkach bywa motywujący – ale to, co dzieje się, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli. Polski system opieki psychiatrycznej i psychologicznej od lat cierpi na chroniczny niedobór kadr. Na jednego psychoterapeutę w naszym kraju przypada średnio aż 2,7 tysiąca potencjalnych pacjentów, a na psychiatrycznego specjalistę nawet ok. 7,5 tysiąca osób!

W praktyce oznacza to jedno: pomoc publiczna jest luksusem, na który trzeba czekać miesiącami, a prywatne wizyty kosztują krocie. Nic dziwnego, że niemal co trzeci młody człowiek czuje się w swojej bezradności całkowicie sam, a niemal 28% najmłodszych respondentów przyznaje, że… nie robi ze stresem absolutnie nic, bo po prostu nie wie, jak sobie z nim poradzić.

Jak możemy zatrzymać tę lawinę?

Eksperci nie mają wątpliwości, że walka ze stresem wymaga działań systemowych, które powinny zacząć się już w szkołach:

  • Edukacja emocjonalna najmłodszych i nauka technik radzenia sobie z presją.
  • Większa elastyczność i realne wsparcie psychologiczne w środowisku pracy.
  • Zmniejszenie stygmatyzacji osób korzystających z pomocy psychiatrycznej.
  • Ułatwienie dostępu do darmowej pomocy specjalistycznej w ramach NFZ.

Stres przestał być jednostkowym problemem jednostek o słabszych nerwach. Stał się ogólnokrajową epidemia, która po cichu podkopuje fundamenty naszego społeczeństwa. Czas przestać udawać, że „jakoś to będzie”, bo – jak pokazują twarde liczby – bez konkretnych zmian w systemie ochrony zdrowia psychicznego, kolejne pokolenia zapłacą za ten stan gigantyczną cenę.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl