Prof. Mariusz Wyleżoł i walka z otyłością w Polsce. Dlaczego system wciąż zawodzi chorych?

Gdy system ochrony zdrowia zamyka oczy na problem o wadze kilkudziesięciu dodatkowych kilogramów, pacjenci zostają sam na sam z mitem „silnej woli”. Jak celnie zauważają najlepsi eksperci, w tym wybitny chirurg i bariatra, otyłość w Polsce wciąż pozostaje niewidzialna dla statystyk, choć zbiera śmiertelne żniwo. Czy nadchodzące zmiany w polskiej medycynie nareszcie odmienią los tysięcy chorych, którzy bezskutecznie szukają ratunku?

W polskiej debacie publicznej rzadko mówi się o tym bez ogródek, ale rzeczywistość jest brutalna: aż 95 procent przypadków choroby otyłościowej w naszym kraju pozostaje nierozpoznanych i nieleczonych. Na ten zatrważający problem regularnie zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Mariusz Wyleżoł – informacje. Czytaj więcej na rynekzdrowia.pl, kierownik Warszawskiego Centrum Kompleksowego Leczenia Otyłości i Chirurgii Bariatrycznej w Szpitalu Czerniakowskim oraz prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości. Podczas gdy w onkologii czy kardiologii szybka ścieżka diagnostyczna jest standardem, w przypadku otyłości królują szkodliwe stereotypy.

Trudno uwierzyć, że w XXI wieku wciąż pokutuje przekonanie, jakoby nadmierna masa ciała była jedynie wynikiem braku dyscypliny czy nadmiernego apetytu. Tymczasem otyłość to złożona, przewlekła choroba, która stymulowana jest przez geny, biologię oraz otaczające nas środowisko. Prof. Mariusz Wyleżoł od dekad walczy z tymi uprzedzeniami, przypominając, że brak systemowego wsparcia prowadzi do dramatycznych powikłań. Warto w tym miejscu przypomnieć autorski „wskaźnik Wyleżoła”, czyli prosty i niezwykle obrazowy sposób na zrozumienie tego, co jemy – przelicznik kalorii na łyżeczki cukru w szklance napoju, który potrafi otworzyć oczy niejednemu sceptykowi.

Statystyki, które mrożą krew w żyłach

Szacuje się, że z nadmierną masą ciała mierzy się już co trzeci dorosły Polak. Co więcej, dane przytaczane przez Narodowy Fundusz Zdrowia pokazują, że otyłości i jej powikłaniom można przypisać około 13 proc. wszystkich zgonów mężczyzn w Polsce – co oznacza mniej więcej co czwarty lub co ósmy zgon. Dla porównania, z powodu raka prostaty umiera znacznie mniej pacjentów, jednak to otyłość rzadko figuruje jako bezpośrednia przyczyna w karcie zgonu, ustępując miejsca chorobom wieńcowym czy niewydolności wielonarządowej.

Eksperci nie mają wątpliwości: otyłość drastycznie zwiększa ryzyko rozwoju nowotworów złośliwych – m.in. raka jelita grubego, trzustki, przełyku czy trzonu macicy – podnosząc to zagrożenie nawet o kilkadziesiąt procent. Przewlekły stan zapalny wywołany nadmiarem tkanki tłuszczowej dosłownie wyniszcza organizm od środka, a dodatkowo utrudnia lekarzom diagnostykę obrazową.

Nowa era terapii i nadzieja na zmiany

Na szczęście medycyna nie stoi w miejscu. Nowoczesne leczenie otyłości opiera się dziś na dwóch filarach: zaawansowanej farmakoterapii oraz chirurgii bariatrycznej, która wbrew obawom pacjentów nie polega na bezmyślnym okaleczaniu układu pokarmowego, lecz na bezpiecznym i trwałym przywróceniu równowagi metabolicznej. Ogromną nadzieję niesie ze sobą również rozwój koordynowanej opieki, takiej jak programy kompleksowego wsparcia pacjentów bariatrycznych.

Kluczem do sukcesu pozostaje jednak edukacja społeczeństwa i zmiana nastawienia samego środowiska medycznego. Dopóki lekarze pierwszego kontaktu będą widzieć w otyłości jedynie „urodową cechę”, a nie śmiertelnie groźną chorobę wymagającą natychmiastowej interwencji, pacjenci będą skazani na walkę z wiatrakami. Czas najwyższy, aby polski system ochrony zdrowia przestał chować głowę w piasek i zaczął traktować otyłość z suchą, bezwzględną powagą, na jaką zasługuje.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl