Współczesna medycyna stoi przed wyzwaniami, które jeszcze dwie dekady temu wydawały się scenariuszem rodem z filmów science-fiction. O tym, jak dynamicznie zmienia się oblicze polskiej alergologii, jakie pułapki czyhają na nasz układ odpornościowy w zindustrializowanym świecie oraz dlaczego personalizacja terapii staje się absolutnym kluczem do ratowania zdrowia pacjentów, opowiada ekspert w wywiadzie opublikowanym w artykule pt. „Personalizacja leczenia to przyszłość alergologii – rozmowa z prof. R. Gawlikiem”. To fascynująca oprawiona twardymi danymi podróż po zakamarkach systemu ochrony zdrowia, w której teoria spotyka się z brutalną, codzienną praktyką kliniczną.
Gdy w wywiadzie przeprowadzionym dla portalu Rynek Zdrowia prof. dr hab. n. med. Radosław Gawlik, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Alergologii i Immunologii Klinicznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach oraz prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, celnie zauważył, że niezakaźne choroby cywilizacyjne pochłaniają aż 80 proc. wydatków całej ochrony zdrowia, nietrudno poczuć lekkie ukłucie niepokoju. Czy system, jaki znamy, faktycznie zmierza ku przepaści, czy może nowoczesne technologie medyczne uratują nas w ostatniej chwili? Odpowiedź, jak to w życiu bywa, leży gdzieś po środku – pachnie nowoczesną immunoterapią, ale trąci też przestarzałą biurokracją.
Zabójcze tempo cywilizacji a bezradność ludzkiego DNA
Żyjemy w erze, w której nasza biologia po prostu nie nadąża za tempem cywilizacyjnego rozwoju. Jak celnie wskazuje prof. Gawlik, ludzki układ odpornościowy w ciągu zaledwie ostatnich 60 lat musiał skonfrontować się z ponad 350 tysiącami nowych związków chemicznych. Bądźmy szczerzy – ewolucja nie planowała dla nas tak intensywnego „speed datingu” z syntetyczną chemią, pestycydami i smogiem. Nic dziwnego, że system immunologiczny wariuje, reagując gwałtownymi stanami zapalnymi, anafilaksją czy ciężkimi postaciami astmy.
Statystyki dotyczące chorób alergicznych przerażają, ale też unaoczniają skalę zjawiska. Przykładowo, ciężka postać astmy dotyka co prawda od 6 do 10 proc. wszystkich pacjentów zmagających się z tym schorzeniem, jednak pochłania ponad 50 proc. całkowitych kosztów przeznaczonych na leczenie astmy w ogóle. Szokujące? I tak, i nie – zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, jak kosztowne bywają nowoczesne leki biologiczne, choć z drugiej strony, to one faktycznie stawiają ludzi na nogi.
Nowa era terapii spersonalizowanych
Na szczęście nie jesteśmy bezbronni. Rok 2025 i bieżący rok 2026 przynoszą długo wyczekiwane zmiany jakościowe w podejściu do pacjęta alergicznego. Kluczem do sukcesu okazuje się medycyna precyzyjna. Zamiast leczyć każdego pacjenta według tego samego, sztampowego schematu „z Szuflady”, współczesna alergologia dopasowuje lek pod konkretny profil patofizjologiczny danej osoby.
- Dynamiczny rozwój terapii biologicznych w leczeniu ciężkiej astmy, atopowego zapalenia skóry (AZS) czy uporczywej pokrzywki.
- Wzrost znaczenia profilaktyki anafilaksji oraz nowoczesnych standardów w alergii na jady owadów błonkoskrzydłych.
- Wdrażanie narzędzi cyfrowych usprawniających opiekę nad chorymi, w tym rozwiązań typu e-Recepta 2.0.
Osobiście uważam, że największym grzechem polskiej ochrony zdrowia nie jest brak wybitnych specjalistów – bo takich nam nie brakuje, o czym świadczy chociażby dorobek śląskiej kliniki – lecz opieszałość w profilaktyce najmłodszych. Prof. Gawlik słusznie podkreśla, że edukacja zdrowotna powinna zaczynać się w szkołach i przedszkolach, zanim u dziecka rozwinięciu ulegnie kaskada marszu alergicznego. Bo powiedzmy sobie szczerze: łatwiej nauczyć malucha unikać alergenu pokarmowego, niż później gasić pożar w izbie przyjęć za grube tysiące złotych z budżetu NFZ.
Co przyniesie najbliższa przyszłość?
Wyzwania stojące przed Polskim Towarzystwem Alergologicznym na najbliższe miesiące to nie tylko walka o programy lekowe, ale także adaptacja do zmian klimatycznych, które bezpośrednio modyfikują kalendarze pylenia roślin i wydłużają sezon alergiczny. Z perspektywy pacjenta najważniejsze jest jednak to, że dostęp do innowacyjnych terapii powoli, ale stale się poprawia. Oby ten trend utrzymał się jak najdłużej, dając chorym szansę na normalne, aktywne życie bez ciągłego strachu przed kolejnym nagłym atakiem duszności.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl