Kulisami polskiego rynku medycznego rządzi logistyka i stabilne prawo. Co na to eksperti?

Jakie wyzwania stoją przed nowoczesnym sektorem ochrony zdrowia i dlaczego kluczowe decyzje biznesowe zapadają często w cieniu wielkich przetargów publicznych? Paweł Ossowski, prezes zarządu ZARYS International Group, od lat celnie diagnozuje mankamenty oraz mocne strony polskiej medycyny, wskazując na konieczność głębokich zmian systemowych. Jego przemyślenia, regularnie publikowane i komentowane w ogólnopolskich mediach branżowych, takich jak Paweł Ossowski – informacje i artykuły w serwisie rynekzdrowia.pl, rzucają zupełnie nowe światło na kulisy funkcjonowania szpitali oraz krajowego przemysłu medtech.

Współczesna opieka zdrowotna to nie tylko lekarze, łóżka szpitalne czy innowacyjne terapie farmakologiczne, o których głośno w telewizji. To przede wszystkim gigantyczna machina logistyczna, bez której żaden oddział ratunkowy nie mógłby funkcjonować ani przez minutę. Gdy rynkiem wstrząsają kolejne kryzysy geopolityczne czy pandemiczne echo, na znaczeniu zyskują własne zdolności produkcyjne. Jak celnie zauważył Paweł Ossowski, wyroby medyczne jednorazowego użytku – choć fundament bezpieczeństwa pacjentów – bywają niesłusznie pomijane w szerokiej debacie publicznej o bezpieczeństwie państwa. (No bo spójrzmy prawdzie w oczy: łatwo ekscytować się nowoczesnym robotem chirurgicznym za miliony złotych, a zapomnieć, że bez zwykłych, gumowych rękawic czy sterylnych gazików cały ten robot może co najwyżej posłużyć za eksponat w muzeum techniki).

Od lokalnej hurtowni do globalnego gracza

Historia transformacji firm dostarczających sprzęt medyczny do polskich placówek pokazuje, jak dynamicznie ewoluował ten segment gospodarki. Kierowana przez Ossowskiego firma z Zabrza przeszła drogę od prostego dystrybutora do międzynarodowej grupy kapitałowej, która wysyła swoje produkty na trzy kontynenty, do ponad 50 krajów świata. Ta ekspansja udowadnia, że polski kapitał w sektorze MedTech potrafi konkurować na globalnych rynkach, co zresztą idealnie wpisuje się w szersze trendy gospodarcze.

Nie da się jednak ukryć, że sukces w tej branży wymaga nie lada ekwilibrystyki prawnej. Prawo zamówień publicznych w polskiej służbie zdrowia przypomina czasem pole minowe. Przetargi, w których kluczową rolę odgrywa wyłącznie najniższa cena, potrafią skutecznie podciąć skrzydła rodzimym producentom stawiającym na najwyższą jakość i stabilność dostaw. (Zresztą, kto z nas nie lubi kupować tanio? Problem w tym, że oszczędzanie na igłach czy fartuchach chirurgicznych rzadko kończy się dobrze – chyba że oszczędnością na cmentarzu, czego oczywiście nikomu nie życzymy).

Bezpieczeństwo leży w łańcuchach dostaw

Ostatnie lata brutalnie zweryfikowały globalne łańcuchy dostaw. Uzależnienie Europy od produkcji kontraktowej realizowanej w odległych zakątkach Azji – co jaskrawie obnażyły m.in. pierwsze miesiące pandemii – zmusiło decydentów do rewizji poglądów. Budowanie odporności krajowego systemu ochrony zdrowia musi opierać się na wspieraniu lokalnych zdolności wytwórczych. O tym, jak istotna jest dywersyfikacja i inwestowanie w nowoczesne zaplecze technologiczne nad Wisłą, eksperci przypominają przy każdej możliwej okazji, apelując o przewidywalne reguły gry.

Stabilność legislacyjna i przemyślana polityka państwa to fundamenty, bez których żaden inwestor nie zaryzykuje wykładania milionów na rozwój innowacji medycznych. A przecież technologie medyczne rozwijają się w zawrotnym tempie – od sztucznej inteligencji wspierającej diagnostykę, po zaawansowaną telemedycynę, w której rozwój również zaangażowani są polscy menedżerowie i fundusze.

Perspektywy na przyszłość

Komentarze i analizy tworzone przez praktyków biznesu medycznego stanowią bezcenne źródło wiedzy dla wszystkich, którzy chcą rozumieć mechanizmy rządzące polską służbą zdrowia. Zamiast abstrakcyjnych teorii otrzymujemy konkretne spojrzenie na rynek z perspektywy menedżera zarządzającego strukturami zatrudniającymi setki osób i obsługującymi tysiące kontraktów rocznie. Dopóki system zamówień publicznych nie zacznie w pełni doceniać jakości oraz lokalnego bezpieczeństwa dostaw, dopóty krajowi lideri branży medtech będą musieli łączyć rolę biznesmenów z rolą nieustannych edukatorów rządzących.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl