Budzimy się rano z płaskim brzuchem, by pod koniec dnia czuć się jak przepompowany balon, którego napięcie potrafi skutecznie zepsuć nawet najlepiej zaplanowane spotkanie biznesowe czy wyjście ze znajomymi. Choć o uciążliwych dolegliwościach układu pokarmowego mówi się powszechnie, rzadko zdajemy sobie sprawę, jak skomplikowane procesy biochemiczne zachodzą w naszych jelitach. Zrozumienie mechanizmów, które szczegółowo omawia portal Rynek Zdrowia w artykule Wzdęcia – informacje, otwiera drogę do zupełnie nowego spojrzenia na codzienne nawyki żywieniowe. Czasami wystarczy drobna korekta w jadłospisie, by zapomnieć o tym krępującym problemie, choć bywają sytuacje, w których organizm wysyła nam znacznie poważniejsze sygnały ostrzegawcze.
Statystyki medyczne nie pozostawiają złudzeń – z problemem nadmiernego gromadzenia się gazów i uczuciem rozpierania regularnie mierzy się od 30% do nawet ponad 50% populacji w krajach rozwiniętych, przy czym panie zgłaszają te dolegliwości wyraźnie częściej niż panowie. Fizjologicznie nasz układ pokarmowy produkuje dziennie określone ilości gazów, których objętość waha się zazwyczaj w granicach 150 do 200 ml. Problem zaczyna się w momencie, gdy z powodu pośpiechu, stresu lub błędów dietetycznych dochodzi do zaburzenia motoryki jelit albo nadmiernej fermentacji bakteryjnej. Co ciekawe, wzdęcia często nie wynikają wcale z realnego nadmiaru gazów, lecz z nadwrażliwości trzewnej, co sprawia, że całkowicie normalna ilość powietrza w jelitach jest odbierana przez układ nerwowy jako bolesny ucisk. (I mówiąc szczerze, kto z nas nie chciałby czasem po prostu „odpuścić” i przestać kontrolować każdy wdech w obawie przed nagłym skurczem?)
Główne źródła problemu: od połykania powietrza po fermentację
Skąd właściwie bierze się to uciążliwe uczucie ciężkości? Specjaliści z dziedziny gastroenterologii wskierowują naszą uwagę na dwa głównia źródła. Pierwszym z nich jest aerofagia, czyli nic innego jak połykanie powietrza podczas szybkiego jedzenia, mówienia czy żucia gumy. Kiedy jemy w biegu, dostarczamy do żołądka azot i tlen, które wchodzą w reakcje z kwasem solnym oraz sokami trzustkowymi, uwalniając dwutlenek węgla.
Drugi mechanizm związany jest bezpośrednio z tym, co ląduje na naszych talerzach. Produkty bogate w tzw. FODMAP, czyli fermentujące oligo-, di-, monosacharydy i poliole, docierają do jelita grubego w stanie nienaruszonym, gdzie stają się wspaniałą pożywką dla bakterijnych kolonii. W procesie fermentacji powstaje wodór, metan, a niekiedy także siarkowodór odpowiedzialny za najbardziej kłopotliwe objawy. Warto w tym miejscu pamiętać, że:
- Warzywa kapustne i strączkowe są klasycznymi prowokatorami burczenia w brzuchu.
- Nietolerancja laktozy potrafi zmienić zwykłą szklankę mleka w kilkugodzinną, bolesną torturę.
- Zbyt szybkie wprowadzenie surowego błonnika do diety zamiast pomóc, może nasilić problem.
Kiedy wzdęcia przestają być błahostką?
Mimo że w zdecydowanej większości przypadków wzdęty brzuch to jedynie przejściowy rezultat dietetycznych grzechów lub chwilowego napięcia emocjonalnego, istnieją sytuacje wymagające pilnej konsultacji lekarskiej. Jeśli dolegliwościom towarzyszy nagły, ostry ból, niewyjaśniony spadek masy ciała, obecność krwi w kale lub przewlekłe stany gorączkowe, konieczna jest pogłębiona diagnostyka. Może ona ukierunkować nas na schorzenia takie jak zespół jelita drażliwego (IBS) czy zespół rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego (SIBO). Zamiast więc sięgać po kolejne cudowne tabletki z reklamy, czasem najmądrzej jest po prostu zwolnić tempo przy obiedzie i wsłuchać się w to, co próbuje przekazać nam nasz własny organizm.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl