Miliony z Funduszu Kompensacyjnego dla pacjentów. Jak działa pozasądowe wsparcie?

System opieki zdrowotnej w Polsce od dawna zmagał się z problemem przewlekłych i niezwykle kosztownych procesów sądowych dotyczących błędów medycznych. Przełomem okazało się uruchomienie we wrześniu 2023 roku mechanizmu, o którym szczegółowo informuje portal rynekzdrowia.pl w artykule pt. „Fundusz Kompensacyjny – informacje”. Alternatywna ścieżka wypłaty rekompensat bez konieczności wchodzenia na drogę sądową zyskuje na znaczeniu, a liczby mówią same za siebie – pacjenci coraz śmielej sięgają po pomoc, choć wokół całego procesu wciąż krąży wiele mitów. Czy rzeczywiście można zyskać szybkie wsparcie bez udowadniania komukolwiek winy?

Zgodnie z najnowszymi danymi przedstawionymi przez Biuro Rzecznika Praw Pacjenta, do instytucji wpłynęło już ponad 6 tysięcy wniosków (dokładnie 6037), co udowadnia, że polscy pacjenci potrzebowali prostej i przejrzystej drogi dochodzenia swoich praw. Łączna wartość przyznanych do tej pory świadczeń osiągnęła imponującą kwotę 64,5 miliona złotych. System ten opiera się na rewolucyjnej zasadzie „no fault”, co w praktyce oznacza, że nikt nie szuka winnych wśród personelu medycznego, a sama placówka szpitalna nie staje się stroną w trwającym sporze. Zamiast latami walczyć w sądach, można skupić się na tym, co najważniejsze – na zdrowiu i finansowym zadośćuczynieniu za doznany uszczerbek. (Aż dziw bierze, że urzędnicy wymyślili coś, co autentycznie pomaga, zamiast tylko tworzyć kolejne tony makulatury – chociaż, jak to w życiu bywa, diabeł tkwi w szczegółach i biurokratycznych wymogach).

Jak działa Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych?

Głównym założeniem funduszu jest szybka reakcja w sytuacjach, gdy podczas pobytu w szpitalu finansowanym ze środków publicznych doszło do zakażenia biologicznego, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, których z wysokim prawdopodobieństwem można było uniknąć. Dotyczy to także sytuacji tragicznych – w przypadku śmierci pacjenta o wsparcie mogą ubiegać się członkowie jego najbliższej rodziny. Warto podkreślić, że procedura nie wymaga powoływania drogich biegłych sądowych ani opłacania adwokatów przez lata. Wystarczy poprawnie wypełniony wniosek oraz uiszczenie skromnej opłaty ryczałtowej (wynoszącej po niedawnych waloryzacjach nieco ponad 360 złotych), która w przypadku pozytywnego rozpatrzenia sprawy jest zwracana.

Eksperci medyczni współpracujący z Rzecznikiem Praw Pacjenta analizują dokumentację, by ocenić, czy w trakcie leczenia zastosowano standardy zgodne z aktualną wiedzą medyczną lub czy można było wybrać inną, bezpieczniejszą metodę diagnostyczną. Co ciekawe, statystyki pokazują ogromne zaufanie do tej metody: spośród ponad 1100 wydanych pozytywnych decyzji, zaledwie 45 osób zdecydowało się odrzucić propozycję i pójść do sądu. Średnia kwota wypłacana w ramach pojedynczego świadczenia oscyluje w granicach 55-58 tysięcy złotych, jednak górne limity po corocznej waloryzacji o wskaźnik inflacji sięgają blisko 240 tysięcy złotych dla poszkodowanego pacjenta.

Pułapki i pomocne dłonie, czyli na co uważać

Mimo że cały proces z założenia jest przyjazny dla obywatela – a według urzędników radzą sobie z nim nawet seniorzy – na rynku wciąż aktywnoledziałają komercyjne kancelarie odszkodowawcze. Firmy te kuszą swoimi usługami, pobierając nierzadko prowizje sięgające nawet kilkudziesięciu procent przyznanego świadczenia. Rzecznik Praw Pacjenta wielokrotnie apelował, aby zachować czujność i w miarę możliwości korzystać z bezpłatnych informacji oferowanych bezpośrednio przez państwowe instytucje.

Dodatkowym atutem pozytywnego rozpatrzenia wniosku jest fakt, że szpital, w którym doszło do zdarzenia, ma obowiązek przeprowadzenia wewnętrznej analizy przyczyn i wdrożenia działań naprawczych. Dzięki temu system nie tylko rekompensuje stratę finansową poszczególnym jednostkom, ale realnie podnosi standardy bezpieczeństwa w polskich placówkach medycznych, ucząc cały sektor na popełnionych błędach.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl